'zagubiona'
Candy starala sie podniesc, lecz za kazdym razem gdy juz stala na nogach, opadala na podłoge. Minelo kilka dni, nie wiedziala ile a juz tracila nadzieje na powrót do domu. Zamykala i otwierala oczy myslac ze to tylko zly sen. Nie chciala tu byc, chwilami zaklinala dzien w którym poznala Matta, lecz zaraz tego żałowała. Otworzyły się drzwi a w progu staneła Meg.
-Niczego ci tu nie powinno brakowac, tobie i temu twojemu dzieciątku.
-Przestan Meg, blagam cie opamietaj sie. Jezeli ci zalezy na Matt'cie to nie rób nic zlego jego dziecku, naszemu dziecku - Candy niemal blagala
-Cicho! - wykrzyknela - nikt nie bedzie mi mówił co mam robic! Nikt! - Megy wybiegla trzaskajac drzwiami.
***
Matt przeszukiwal caly dom. Na podlodze lezaly sterty porozrzucanych ubran i papierów. Chlopak co chwile zginal sie, czujac ból w klatce piersiowej, mimo tego nie chcial wrócic do szpitala. Jedynym pomieszczeniem jakiego nie przeszukal byl malenki pokoik w koncu korytarza. Matt otworzyl drzwi. Od razu przycmilo go swiatlo odbijajace sie od pozytywki zaczepionej nad dziecinnym łóżeczkiem. Jasno fioletowe sciany, zielona komódka i szafa. Candy urzadzala ten pokój, razem z domem, aby Matt mógł z nia zamieszkac. To po to tu przyjechala, mieli byc juz na zawsze razem na zawsze. Z zamyslenia wyrwalo go skomlanie psa. Dopiero teraz przypomnial sobie że Candy przywiozla tu ich psa. Labradora koloru bezowego, mial na imie Fix. Matt otworzyl drzwi lazienki a z pomieszczenia wybiegl zadowolony piesek. Popatrzyl na swojego pana, który siedzial oparty o futryne, podszedl do niego i polozyl łebek na jego kolanach. Jakby wiedzial że cos go trapi.
***
Meg najwyrazniej sie z kims kłóciła. Candy słyszała jak zza drzwi dobiegaja krzyki. Z trudem podniosla sie i otworzyla drzwi. Podeszla troche dalej i teraz dopiero slyszala co wykrzykuje Meg
-Nie mozesz tak po prostu zrezygnowac!
-Uwierz mi moge. Znam Matta od dziecka i nie moge mu tego zrobic.
-Juz zrobiles. To ty porwales ja z pod tego szpitala a nie ja!
-Wybacz Megy, nikomu nic nie powiem, ale z dzieckiem co nie pomoge
-Jak to nie?! Przeciez to ty miales odebrac ten poród i zabrac dziecko!
W tej chwili Candy zbladla. Zbarac dziecko? Jej dziecko?! Chcial z tad uciec, chronic swoje malenstwo. Oddech przyspieszyl. Meg zauwazyla Candy podbiegla do niej, chwycila za ramie wepchnela do pokoju. Candy przewróciła sie twarza do ziemi. Podniosla sie i zaczela dotykac swoj brzuch.
-Przepraszam kochanie, przepraszam - gladzila wypuklenie pod swetrem.
Megy podeszla do niej
-Wporzadku ? - zapytala z troska
-Jasne, ale co cie to wogóle obchodzi?
-Nosisz moje dziecko
-Nie oddam ci go, za zadne skarby! - Candy zaczela plakac
-Powiem ci cos, bylam z Matt'em trzy lata, trzy. Zareczylismy sie, chceilismy miec dziecko, niestety los sprawil ze nie dane bylo mi zostac matka. Potem pojawilas sie ty! Zwykla dziewczynka, a on zostawil mnie zosatwil dla ciebie, chociaz mialas tylko osiemnascie lat!
-Przestan Meg - Candy blagala ja by przestala - nie wazne ile mamy lat.
-Wazne! Masz dwadzieścia lat, ja dwadziescia cztery, on dwadziescia pięc
-To nie jest nic waznego - Candy ocierala rekawem łzy
-Kocha cie, tak? Oczywiscie, ale mówie ci, nie dane bedzie wam byc razem
-Matt z toba nie bedzie bo jestes nikim! Nigdy nie oddamy ci naszego dziecka bez wzgledu na to ile mam lat! -Candy z nerwów uderzyla Meg w twarz, ta zdenerwowana chwycila ja za ramiona i zacela potrzasac tak, ze Candy stracila przytomnosc. Meg polozyla ja na łóżku i wyszla.
***
Tymczasem Matt nadal nie mógł zrozumiec, kto chcialby zaszkodzic Candy. Zsunął z kolan głowe śpiącego Fox'a, wstał i rozpakowal jeden ze swoich kartonów. Na wierzchu leżało zdjecie Meg, wtedy to przypomnial sobie jej slowa "Ciesz się z tego dziecka póki masz czas". Szybko wyjał telefon i zadzwonił do Meg. Umówił sie z nią na jutro na siedemnastą. Spojrzał na telefon. Znieruchomial. Przypomnial sobie ze z Candy mają swoją 'linie kontaktu' szybko wybral jej numer i napisal wiadomosc.
***
Candy ocknela sie. Wszystko ją bolało. Skuliła sie na łóżku i okryła kocem. Nagle zadzwonił jej telefon, drugi telefon. Przez ten caly czas zapomniala ze miala go przy sobie. Wyjełą go i spostrzegla ze to Matt. Do oczu naplynęły jej łzy nacisnęła 'open'
Bardzo cię kocham. Znajde cie obiecuje. Wiem ze nie mozesz pisac, ale policja cie namierzy. Kocham was. Nie martw sie o mnie, bo wiem ze teraz pomyslalas 'niech wraca do spzitala'. Przyrzekam wam ze juz niedlugo znowu bedziemy razem. Tymczasem schowaj telefon. Jeszcze napisze. Kocham Was. Matt
Chociaz obiecywala sobie, rozplakala sie. Schowala telefon w szczeline w ścianie. Chcial mu napisac ze to Meg, chciala napisac ze go kocha ale nie mogla. Matt wiedzial ze jest poza miastem a tam jej zasieg nie siega. Miala zreszta zresetowane konto, zrobila to zaraz po tym jak dowiedziala sie ze zamieszkaja razem. Jednak cieszyla sie ze jej szuka. Wtulila glowe w poduszke i gladzac brzuch zasneła
***
Noo teraz beda raczej dwie perspektywy bo nie sa razem jak widac, niezle sie namiesza. Nie wiem jak sie skonczy ta historia naprawde nie wiem. Wierze ze uda mi sie stworzyc cos fajnego