piątek, 23 lipca 2010

Rozdzal III

ROZDZIAŁ III
'porwanie'
Noc była wyjątkowo chłodna. Candy wychodzac ze szpitala poczula jak zimny wiatr oplata jej ramiona. Zamówiła taksówke. Chciala jak najszybciej znalezc sie w domu. Samochód podjechal a ona wsiadla trzesac sie z zimna. Szybko powiedziala adres, a taksówkarz ruszył z piskiem opon. Candy przestraszona zauwazyla ze nie skrecaja w dobra ulice.
-Przepraszam bardzo, to chyba nie tu
-Ja juz dobrze wiem gdzie mam jechac - odezwal sie taksówkarz
Była strasznie wystraszona. Kierowca skrecil pare przecznic dalej i wyjechal z miasta. Candy próbowala sie dowiedziec o co chodzi ale odpowiadal jej tylko cisza. Zatrzymali sie na skraju lasu.
-Przesiadka - krzyknął kierowca
Candy wysiadla a on wepchną ją do kolejnego samochodu. Tym razem prowadzila kobieta.
-Megy?! - wykrzyknela przerazona Candy
-Przeciez ci obiecalam - usmiechnela sie szyderczo.
Candy byla przerazona. Tlumaczyla sobie ze bedzie dobrze, ze Matt ja znajdzie, ale sama ledwo w to wierzyla. Jadac przez oswietlone miasto przypomniala sobie jak poznala Mathewsa.

Było środowe popołudnie. Rodzice zabrali ja do lunaparku ale ona nie miala ochoty wysiadac z samochodu. Została. Polozyla sie na tylnich siedzeniach i sluchala muzyki. Z zamyslenia wyrwal ja trzas zamykanych drzwi. Szybko zdjela sluchawki i spojrzala na chlopaka który ruszyl w strone ratusza.
-Nie pomylił pan samochodu? -zapytala, majac nadzieje ze to tylko pomylka
Chlopak odwrócił sie.
-Oj przepraszam, ale teraz nie romawiaj, nie przeszkadzaj mi - powiedzial zaskoczony
-Co? Nie ma pan zamiaru mnie wypuscic?
-Nie, juz sie nie odzywaj
Candy naprawde byla wystraszona. Samochód jechala z taka predkoscia że dziewczyna szybko stracila przytomnosc. Ocknela sie dopiero w jakims bloku. Rozejrzala sie po pokoju. Wstala, nawet zdziwila sie że nie jest skrepowana, i weszla do kolejnego pomieszczenia. Na kanapie siedzial ten sam mezczyzna, ktory wsiadl do jej samochodu.
-Wypuscisz mnie? - zapytala blagalnym glosem Candy
-Wstalas? - jakby nie zareagowal na pytanie
-Zapytalam cie kiedy mnie wypuscisz? - Candy ruszyla w strone wyjsciowych drzwi ale byly zamkniete.
-Zamkniete - oznajmil nawet na nia nie spogladajac.
Dziewczyna wróciła i usiadla obok niego. Chwycila go za rekaw. Nawet nie drgna. Kolejny raz go szturchnęła.
-Odezwiesz sie do mnie?
-Jasne - spojrzal na nia
-Co ode mnie chcesz?
-Nic, naprawde nic, nie wiedzialem ze bylas w tym samochodzie.
-Wiec ... ? - Candy próbowała dowiedziec sie czegos wiecej
-Nie bede z toba o tym rozmawial - wstal i mimowolnie odepchnał ją
-Ok, ale chcialabym wiedziec dlaczego siedze tu a nie na zajeciach.
-Studiujesz? - zapytal szukajac jakichs papierów
-Czy to takie wazne?
-Posłuchaj - odszedl od okna i ukucnął na przeciw Candy - nic ci nie zrobie, obiecuje.
-Nie wierze ci. A niby dlaczego mialabym ci wierzyc?
-Nie wiem, po prostu, spróbuj - chwycil jej reke ale ona szybko ja odsunela.
-Najpierw mi powiedz o co tu chodzi, prosze
-Dobrze, chociaz i tak wiem ze mi nie uwierzysz
-Spróbuj
-Sciga mnie policja, jestem oskarzony o pobicie ze skutkiem smiertelnym, ale to nie ja, naprawde, musze dotrzec do kogos kto widzial te zdarzenie i wie ze to nie ja.
Candy zrobila dziwna mine, ale wierzyla mu, nie wiedziala dlaczego ale wierzyla.
-Wierze ci - wyszeptala
-Dzieki - usmiechna sie do niej - a tak wogóle jestem Matt - podal jej reke
-Candy - uscisnela ja, o dziwo on przytrzymal jej dlon nieco dluzej
Minelo kilka dni. Candy czula ze musi mu pomóc, ze cos ja do niego ciagnie. Pokazal jej adres gdzie musza pojechac ale najpier musi sie wyposazyc. Dzien prze wyjazdem, Candy postanowila na powaznie porozmawiac z Matt'em. Podeszla do niego, a on odwrócil sie i spojrzal na nia.
-Czujesz to - wyszeptala
Caly czas patrzyl w jej oczy.
-Obawiam sie ze tak - schylił sie lekko i zaczał ją calowac, coraz namietniej. Candy sie nie opierala, wiedziala ze zakochala sie w nim i nic tego nie zmieni.
Słonce wpadlo przez okno i oswietlilo twarz Candy. Dziewczyna rozejrzala sie po pokoju. Wyslizgnela sie z łóżka i ubrala. Wyszla z pokoju. Podeszla do Matta i wziela go za reke.
-Obudzialas sie - usmiechna sie i pocalowal ja w usta -zaraz jedziemy - pogladzil ja po wlosach
-Ok, pójde tylko do pokoju.
Candy weszla do pokoju i zamknela drzwi, wziela swoja torbe i chciala wyjsc. Niestety drzwi zatrzasnely sie.
-Matt, mógłbys? - krzyknela z pokoju
-Jasne - odpowiedzial.
Nagle uslyszla ze ktos wpadl do pokoju. Slyszala krzyki : 'Policja! Na ziemie'. Tak bardzo chcial wyjsc ale zaklinowane drzwi nie pozwalaly jej na to. W jednej chwil otworzyly sie a ktos sprowadzil ja na dół. Pamietala jak Matt lezal na ziemi, a policjant skuwal go w kajdanki. Wyszli na powietrze. Policjanta trzymala ją za ramiona. Wyprowadzili go.
-Moge? - odezwala sie Candy, wskazujac glowa na Mathewsa
-Ok - policjanta puscila ja i gestem uswiadomila policjantom ze Candy podchodzi.
Dziewczyna podeszla do niego, nie mogla powstrzymac łez.
-Nie płacz, wszystko sie jakos wyjasni
-Wyciagne cie obiecuje - jeszcze chwile na nie patrzyla, wkoncu stanela na palcach i pocalowala go.
-Kocham Cie
-Ja chyba ciebie tez.
Potem bylo juz szybko. Candy znalazla ta kobiete i przyprowadzila ja na rozprawe. Matt zostal uniewinniony, i postanowili spedzic zycie razem

Teraz kiedy jechala przez ten gesty las, zapragnela chociaz przez chwile znalezc sie kolo niego. Dojechali do domku w lesie. Meg wysiadla, szarpnela Candy a ta przewróciła sie i upadla w jedna z zasp sniegowych. Megy podniosla ja i zaprowadzila do piwnicy. Dziewczyna byla zmeczona i przestraszona. Zeszla do pomieszczenia. Delikatnie wtulila blada i zimna twarz w welniany sweter. Jedna reka ocierala łzy a druga gladzila swoj brzuch. Nie miala pojecia jak to sie skonczy. Powtarzala
-Bedzie dobrze, nie bój sie - wpatrujac sie w swój lekko zaokrąglony brzuch.*
Tymczasem Matt dowiedziawszy sie co zaszlo pod szpitalem, ubral sie i ruszyl w kierunku wyjscia
-Wypisuje sie na zadanie - oznajmil pielegniarce
Nie wiedzial gdzie jechac, chcial odnalezc Candy, nie mogl bez niej zyc, staral sie nie myslec ale jego glowe caly czas zapratala Candy.
***
Dziekuje za mile slowa ;]
Mam mnóstwo pomysłów wiec licze na to ze bedziecie zagladac.
* - akcja rozgrywa sie troche później niz w poprzednim rozdziale, dlatego Candy ma juz zaokraglony brzuch, mniej wiecej 14 tydzien ;)

2 komentarze:

  1. super!;)
    czekam na następny rozdział;)

    i zapraszam do mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajny :)
    mamm tylko uwagi :
    nie rób błędów ( przynajmniej staraj sie :)
    i pisz kiedy dodasz kolejny rozdział:)
    Czekam tylko piisz szybko

    OdpowiedzUsuń

Pisze dla siebie, ale moge pisac tez dla was. Napisz a moze dasz inspiracje do zmian. Pozdrawiam
Anabelle