'chaos'
Z wielkim wahaniem Candy podniosłą sie i ruszyął w stronę gabinetu lekarskiego. Wchodząc zauwazyła jasne ciepłe kolory i pozawieszane na scianach dyplomy. W prawym kącie stała przwijalka dziecinna zasłsna ceratą w niebieski motylki. Usiadla na kreconym fotelu i siegneła ręką po jedna z ulotek. Widniał na niej wielki nagłówek
'Jak dbac o diete w ciązy'
Szybkim ruchem zgniątła ją w dłoni. Lekarka zauwazywszy stres jaki ogarniał Candy złapała ją za rękę.
-Uspokój sie, nic strasznego się nie stało
Dziewczyna rozprostowala nogi, które wczesniej skuliła na fotelu i dalej z niedowierzaniem patrzyła na panią Johansos.
-Wiec o co chodzi? Cos z Mathewsem? Niech mi pani powie. - powiedziala blagalnym głosem
-Posłuchaj, jak tu trafiłas pobralismy ci krew i stwierdzilismy ze ... jestes w ciąży.
Candy zaniemówiła. Dotknęłą ręką brzucha, uśmiechnęłą się, lecz zaraz potem wybiegłą z gabinetu. Pani Johansos nawet nie próbowaął jej zatrzymac. Candy skręciła w korytarz i zaplakana weszłą do łązienki. Stanęła przed lusterkiem i wytarła łzy.
-Bedzie dobrze, musi byc - wyszeptala gladzac dlonia po brzuchu
Usmiechnęła sie do siebie i wyszla z lazienki. Stanelea przed drzwiami sali 307 i zawahała się, ale zaraz chwyciła klamke. Podeszla do lóżka swojego chlopaka. Popatrzyla na niego chwile po czym usiadla na brzegu łóżka i chwyciwszy jego reke dotkneła nią swojego brzucha.
-Bedziemy mieli dziecko, kochanie - wyszeptala, starajac sie powstrzymac lzy.
Siedziala tak moze godzine gdy nagle otworzyly sie drzwi sali. Weszla wysoka blondynka i spojrzala na Matta.
-Wyjdz stąd - Candy wstala i podeszla do dziewczyny, ale ta nie drgnela - Meggy mówie ci wyjdz stad, nie potrzebujemy ciebie.
-Nie? Gdybym to ja do niego jechala nic takiego by sie nie wydarzylo.
-Prosze cie przestan, rozstaliscie sie juz rok temu
-Nie - popatrzyla na Candy - my sie nigdy nie rozstaniemy-usmiechnela sie i wyszla.
Przez kolejne kilka dni Candy była męczona pytaniami zadawanymi przez milionby policjantów. Pytali jak to sie stalo, kto siedzial za kierownica. Ona pamietala tylko jak Mathews powiedzial "Ciesze sie ze jestes ze mną Candy", a potem oderwal ja do siebie a sam wpadl na ten samochód, ona natomiast potoczyla sie przez trawnik i zaczela krzyczec. Dwanascie dni po wypadku, Candy byla juz calkiem zalamana. Na zmiane z bratem Matta czuwali przy nim. W sobote wieczorem siedziala na obiciu fotela w sali 307 i opowiadala chlopakowi jak spedzial dzien
-... a nasze malenstwo jest juz calkiem duze. - przesunela zdjecie USG po kołdrze i wsadzila w jego reke.
-Candy - uslyszala szept i spojrzala na Mathewsa, który własnie odzyskiwal przytomnosc.
-Kochanie, nic nie mów, zawolam lekarza
-Poczekaj - chlopak mówił z trudem - czy to prawda ze ... ze jestes w ciazy?
-Slyszales?
Candy zaczela plakac, ale potwierdzila te wiadomosc i podala zdjecie chlopakowi, a on spojrzal na nie i poprosil zeby jednak poszla po lekarza. Dziewczyna wyszla z sali ale zaraz wróciła z doktorem.
-Jak sie pan czuje?
-Bardzo dobrze
-Widac ze sie poprawia, panie Anrews.
-To kiedy mnie wypiszecie?
-Prosze pana, ledwo pan wypowiada jakies slowa a juz pan chce uciekac do domu? - lekarz zasmial sie
-Chce byc przy mojej narzeczonej i przy naszym dziecku - usmiechal sie lekko, a Candy stojac w koncu sali usmiechnela sie do niego.
-To gratuluje ale niech pan odpoczywa na razie
-Oczywiscie
-Ahh zapomnial bym, byla tu jakas Meg, pytala sie o pana, mówiła ze jest narzeczona ale wiedzialem ze pani Candy tu przychodzi wiec nic jej nie mówiłem
-Megy - Candy i Matt wypowiedzieli te imie razem a ona wyszla z pokoju, mimo tego ze Mathews zawolal za nią.
Na korytarzu bylo pusto. Candy usiadla na jedym z krzesel i starala sie zlapac oddech. Nagle przed nią stanela Meg.
-Slyszalam ze Matt sie obudzil wiec wpadne do niego.
Candy nie zdazyla jej zatrzymac gdy ona weszla do pokoju i zamknela drzwi. Dziewczyna nie poddala ie otworzyla je i zaczela krzyczec na Megy.
-Kochanie, kochanie uspokój sie nie mozesz sie denerwowac - Matt próbowal uspokoic sie - porozmawiam z nia chwilke dobrze
-Jasne - Candy wyszla z sali i usiadla na krzeslo najblizej drzwi. Zza sciany dobiegaly glosy.
-Meg, dobrze wiesz ze to co bylo miedzy nami sie skonczylo, teraz jestem z Candy, bedziemy mieli dziecko i nic tego nie zmieni. Kocham ją.
-Dziecko?! Co ty wogole wygadujesz?! Skad wiesz ze to twoje dziecko?! - Meg byla rozzalona.
-Przesadzilas Megy, przesadzilas, wyjdz i zosatw nas w spokoju
-Oczywiscie ale ona jeszcze tego pozaluje, przysiegam. - Meg wyszla z sali przystanela przy Candy i powiedziala:
-Nie bedziesz z nim, juz o to zadbam. - odwróciła sie i ruszyla w przez korytarz. Kiedy Candy miala juz wchodzic do pokoju Megy odwróciłą sie
-Ciesz sie z tego dziecka - przeklnela sline - póki masz czas - i wyszla przez główne drzwi. Candy byla zszkokowana. Weszla do sali, spojrzala na Matta i wyszeptala:
-To naprawde twoje dziecko
-Wiec skarbie - powiedzial półglosem i chwycil ja za reke.
***
Ciesze sie ze wam sie podoba ;]
Naprawde nie wiercie w ta sielanke, jak pisalam - wszedzie musi byc troche milosci ;)
Pozdrawiam
Anabelle
bardzo mi się podoba ; * będę wpadać na każdy rozdział :) Buziaki ; * i zapraszam w piątek na mojego bloga 19magic.blogspot.com
OdpowiedzUsuń; * x3
Hej extraa...:D Zapraszam do mnie w środę (nowy rozdział) http://to-jest-magia.blogspot.com/2010/07/1-rozdzia-postacie.html
OdpowiedzUsuńoczywiście będe cię informować w miare możliwości, ale myśle że łatwiej byłoby poprostu dodać mój blog do oberwowanych;)
OdpowiedzUsuńale zazwyczaj codziennie dodaje chociaż jeden rozdział;)
nowy post dodany;)
OdpowiedzUsuńzapraszam;)
super !!!! :p
OdpowiedzUsuń