Drogi mój anonimowy!
Nikt tak na prawde nie zmusza Cie abys tu wchodzil i czytal. To moja sprawa. To ze pisze dla siebie nie oznacza ze nie mam prawa tego publikowac! Znajde cie... obiecuje. Po adresie IP mam znajomego informatyka, wiec licz sie z administracja.
Pozdrawiam
Anabelle
ROZDZIAL VI
'przebudzenie'
Delikatnie glaskal jej dlon, ale ona nawet nie drgęla. Kucnal obok i przesuwajac reka po jej brzuchu modlil sie o cud. Pogotowie przyjechalo szybko, ale Matt caly czas krzyczal ze za wolno. Candy znalazla sie w karetce. Nie wpuscili go. Siedzial zgiety w radiowozie i sluchal jak policjanci rozmawiali.
-Male szanse John prawda? - pytal jeden z nich
-Jest nadzieja, zawsze jest.
-Byla w czwartym miesiacu ciazy.
-Wiem stary.
Matt mial ochote jechac, teraz do szpitala. Chcial zobaczyc Candy. Raz. Byc moze osatni. Przez szybe zauwazyl Meg. Szla kustykajac na jedna noge. Nie patrzyla w jego strone. Nie wahal sie. Wybiegl z auta i podbiegl do niej.
-Jak moglas Meg, jak moglas - wykrztusil resztkami sil
-Wybacz Matt, ale ona nigdy nie bedzie z toba - powiedziala patrzac w dal - nie zaluje - odwrócila sie w jego strone
Chcial sie wyrawac ale nie, nie uderzy kobiety, nawet tej która w chciala zabic jego ukochana i ich dziecko. Szpital byl tuz za rogiem. Wysiadajac z auta Matt poczul skurcz w klatce. Przystanal na chwilke i ruszyl w kierunku wejscia. Korytarz byl zimny. Niebiesko - biale sciany dodawaly mu ponurego charakteru.
-Panie Scoot - zobaczyl w drzwiach lekarke - mozemy porozmawiac?
-Tak, jasne
Doktor podeszla do niego, w oczach miala rozpacz
-Panska narzeczona Candy Wanker - przerwala, Matt'a scisnelo w dolku - jest podtrzymywana przy zyciu
Matt przelknal sline, nie wierzyl w to, nie chail w to wierzyc.
-A dziecko? - zapytal z przerazeniem
-Wszystko w porzadku, ma sie calkiem dobrze, ale z Candy ... raczej nic nie zdzialamy - wydusila to w koncu z siebie
-Nic? - zapytal Matt z krztą nadziei
-Jest szansa ze sie obudzi, jest to - i zowu ten wyraz twarzy, ciezko bylo jej o tym mówic - 10 %, to niewiele ale zdarzaly sie przpadki gdzie ...
-Moge ją zobaczyc? - przrwal jej
-Tak, prosze, intensywna terapia sala 101
Szedl niepewnie, zatrzymal sie przed drzwiami i syknal cos pod nosem, potem otworzyl drzwi. Sala miala jasny lagodny kolor, otwarte okno, na którym staly kwiaty, lampa w kolorze fiolety i lóżko, te na którym leżala Candy. Miala powykrecane rece, a obok niej stal aparat, podtrzymujacy zycie.
-Candy - szepnąl - przepraszam cie kochanie, nie chcialem zeby tak wyszlo, to moja wina. Pamietaj ze zawsze bede cie kochal, bez wzgledu na wszystko. Usiadl na krzesle i chwycil jej dlon.
***
Minęlo pare tygodni zanim Matt oswoil sie z tym ze Candy sie nie obudzi. Maszyna nadal pracowala. Twarz Candy byla delikatna, jakby spala i miala sie zaraz obudzic. Na koldrze rysowal sie zaryz brzucha. Matt siedzial obok niej i czytal na glos 'Alchemika'. Co chwile spogladal na nia majac nadzieje ze otworzy oczy. Pare dni temu, kiedy opowiadal jej o pokoiku dla dziecka, zauwazyl ze brzuch sie rusza. Delikatnie polzyl na nim reke i czul jak dziecko porusza sie. Wtedy po raz pierwszy rozplakal sie.
-Kocha sie za nic, nie istnieje zaden powod do milosc - zacytowal jedno ze zdan z ksiazki i poglaskal Candy po twarzy - kocham cie Candy - wyszeptal i przesunal dlonia wzdluz jej policzka. Zerknal na jej zamkniete oczy, a potem uslyszal dziwne migotanie na aparaturze. Myslal ze to koniec, ze Candy odchodzi, ale ona otworzyla oczy.
-Boze kochany Candy! - wykrzyknal - zaraz pójde po lekarza kochanie - powiedzial calujac ja w usta.
Candy patrzyla sie na niego oslupiala.
-Gdzie jestem? - zapytala zdziwona
-W szpitalu kochanie, teraz wszystko sie ulozy - wyszeptal i jeszcze raz ja pocalowal
-Prosze cie nie caluj mnie wiecej - odwrócila twarz w druga strone
-Dobrz- powiedzial i wyszedl.
Candy dlugo wpatrywala sie w sciane. Spostrzegla swoj brzuch, az podskoczyla. Nie orientowala sie o co chodzi. Ten chlopak, calowal ja, a ona go nie znala. Czula sie dziwnie gdy dotkna jej ust. Cos jej sie nie zgadzalo. Rozmyslala tak chwile gdy wszedl lekarz.
-Witamy panno Wanker - powiedzial z usmiechem - niewiarygodne ze sie pani obudzila, ma pani duze szczescie, pani chlopak Matt caly czas przy pani siedzial - usmiechnal sie a Candy szepnela:
-Ależ ja go nie znam panie doktorze - powiedziala wskazujac oczami na Matt'a.
***
I co podoba sie wam? to dobiero szósty rozdzial ;]
Oj te literówki typu : l zamiast ł i takie tam to nie moja wina! klawiatura mi wariuje!
Moi kochani!
Pisalam na poczatku ze pisze dla siebie! Ciesze sie ze to czytacie. Akurat na komentarzach najmniej mi zalezy! Nie bede dodawala wtedy kiedy WY macie na to ochote. Mam swoje zycie - prywatne i nie spedzam calych dni na komputerze. Dziekuje ze czytacie ale nie wymagajcie TAK WIELE
fajne tylko weź pisz szybciej bo wszyscy przestają to czytac
OdpowiedzUsuńfajny
OdpowiedzUsuńzapro do mnie
http://13myworld.blog.onet.pl/
żal weź nie już wiecej tu nie przyjde i i tak tu nikt nie wchodzi , skoro piszesz dla siebie to pisz i sama to czytaj :/ jeszcze raz żal
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny świetnie piszesz pliska dodaj kolejny
OdpowiedzUsuńAnonimowy pisze...
OdpowiedzUsuńżal weź nie już wiecej tu nie przyjde i i tak tu nikt nie wchodzi , skoro piszesz dla siebie to pisz i sama to czytaj :/ jeszcze raz żal
18 sierpnia 2010 11:26
Ja piszę do tego na gorze...
Nie pasuje ci coś ? to nie czytaj ! taki z ciebie tchórz że piszesz jako anonim ? żałosne.
Mi się bardzooo podoba <3
Extra nie przejmuj się tym kimś .... Bosko ci to idzie zapraszam do mnie
OdpowiedzUsuńfor-you-4ever.blogspot.com