ROZDZIAL VII
'wysoko zapomniani'
Candy glaskala reka brzuch. Zdazyla sie juz przyzwyczaic, do tego ze jest w ciazy. Niestety, nie pamietala nic, rodziców przyjaciol, Matt'a. Chciala sobie przypomniec, ale nie umiala. Wiedziala bowiem ze on pragnie tego, ale sama nie mogla sobie z tym poradzic. Lezala wlasnie na sofie kiedy uslyszala ze ktos otwiera drzwi sali. Obrócila glowe w tamta strone.
-Hej - wyszpetal zdziwiony
-Czesc - odpowiedziala i usmiechnela sie mimowolnie
-Wracamy dzisiaj do domu, wiesz?
-Wiem, nie wiem tylko czy bede umiala sie tam odnalezc.
-Pomoge cie - lekko dotknal jej policzka, nie odsunela sie
-Dzieki - wyszeptala i spojrzala mu prosto w oczy.
-Candy? - Matt przysunal sie blizej niej
-Tak
-Moze, moze móglbym sprobowac, wiesz to juz prawie miesiac i nic. Nic nie pamietasz.
-Ej, mozesz troche jasniej - Candy zmarszczyla brwi
-Moge cie pocalowac?
-Matt, myslalam o czyms innym - odwróciła twarz w druga strone
-Ok, rozumiem- cicho odezwal sie Matt i odwrócil w druga strone
-Ale, moze mógłbys...sprobowac - Candy usmiechnela sie do niego
-Jestes pewna?
-Tak
Matt pochylil sie nad nia. Najpierw delikatnie poglaskal jej twarz, potem zblizyl sie i dotknal jej ust. Pocalowal ja najdelikatniej jak potrafil. Nie spodziewal sie a, ona oddala pocalunek. Trzymal ja przytulona do siebie, a gdy ona cofnela twarz, przytulila go z calych sil. Matt mial nadzieje ze wszystko sobie przypmniala, niestety, Candy przytulona do niego wyszeptala:
-Nic nie pamietam Matt.
-Nic nie szkodzi kochanie, poradzimy sobie - przycisnal ja mocnej do siebie
-Tylko gdy mnnie pocalowales - ciagnela - mialam wrazenie ze to znam, ze znam twoj pocalunek - odsunela sie od niego i zaczela inny temat - to kiedy jedzeiemy
-Juz - usmiechnal sie do niej i zaprowadzil do auta.
Cala droge candy wpatrywala sie w ulice, jakby chciala sobie przypomniec co kolwiek. Nic, pustka, ciagle w jej glowie.
-Daleko? -zapytala
-Nie juz jestesmy
Kiedy Matt otwieral drzwi mieszkania Candy zdawala sie nic nie pamietac, tak tez bylo. Rozpakowala sie szybko i wziela goracy prysznic. Usiadla obok Matt'a ktory gladzil Fox'a po glówce
-Fox, to nasz pies - Matt spojrzal na nia i dodal - slicznie wygladasz
-Dzieki, hej Fox - poglaskala pieska
Fox zrobil mine jakby chcial powiedziec 'co jej jest?'
-Sypialnia jest tam -wskazal glowa na drewniane drzwi - ja moge spac na kanapie
-Uspokój sie, nie musisz rezygnowac z wygodnego lózka - usmiechcnela sie do niego a on wyjal z szuflady koperte
-To nasze zdjecia,chcesz obejrzec?
-Jasne
Matt wyciagnal pierwsze, przedstawialo ich. Stali na moscie, nad jakims jeziorem. On obejmowal ja w pasie a ona usmiechala sie. Na kolenych byli razem z Fox'em. Candy chwycila jedno ze zdjec, przygladala mu sie i odwrócila do Matt'a. Byl na nim ona siedzaca na lawce w parku, usmiechala sie, obok lezal bukiet stokrotek. Reke miala wyciagneta w strone fotografa, na palcu blyszczal brylancik. Pokazala zdjecie Matt'owi
-Oswiatczylem ci sie - usmiechnal sie, Candy spojrzala na swoja dlon, pierscionka na niej nie bylo - zdjeli go w szpitalu - i siegnda reka do tej samej szuflady, wyjal z niej male pudeleczko. Wyciagnal z niego piercsionek i pojrzal na Candy
-Moge?
-Tak - Candy wyciagnela do niego reke a on nasunal na jej palec piersionek
-Dziekuje
-Wiesz, wiem ze cos do ciebie czuje Matt, tego sie nie zapomina
-Kocham cie Candy -wyszeptal a ona polozyla glowe na jego kolanach
***
O i jest!
Zapraszam na kolejne. nie wiemn kiedy bd. ostatnia klasa. trzeba sie uczyc ;p . egzaminy. kocham wam ;**
Anabelle
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisze dla siebie, ale moge pisac tez dla was. Napisz a moze dasz inspiracje do zmian. Pozdrawiam
Anabelle