czwartek, 9 września 2010

Rozdzal VIII

ROZDZIAL VIII
'bo tak bardzo mi zalezy'

Dochodzila siodma. Candy nie spala. Przeciągnęla reką po satynowej pocieli. Pomyslala o Matt'cie ale szybko potrzasnela glowa, chcac odgonic te mysl. Matt wyszedl. Wyszedl juz pól godziny temu, po tym jak sie poklocili. Candy przwolala tamten obraz.
Obudzila sie i chciala zeslizgnac z lozka ale Matt trzymal jajedna reka w pasie. Odsunela ja szybko i zeszla na podloge. W lusterku zobaczyla siebie. W aksamitnej koszulce. Poglaskala dlonia brzuch.
-Ehh kochanie, nawet ciebie nie pamietam
-Candy? - szpnal Matt, który wlasnie sie obudzil
-Tak?
-Co ty robisz?
-Nic, próbuje sobie cos skojarzyc - wykrzywila sie
-Przestan juz, choc tutaj - poklepal dlonia materac.
-Nie, Matt, chce postac tutaj
-Wszystko w porzadku?
-Tak - usmiechnela sie
-Posluchaj mnie, jesli cos sie stalo to ... - zlapal ja za reke, ale ona mu przerwala
-Przeciez mówie ci ze wszystko jest dobrze - wykrzynela i odsunela sie od niego
-Oczywiscie. Zawsze mnie splawiasz. To tez moje dziecko, wiec jezleli cos jest nie tam to mam prawo o tym wiedziec
-Skad mam miec pewnosc? - odwrocila sie do niego plecami
-Nie przesadzaj Candy, nie masz prawa tak mówic
-Ja nic nie pamietam - przeczesala reka wlosy i uslyszala huk. Odwrócila sie. Matta juz nie bylo.
Teraz myslac jeszcze raz o tym wszystkim, żalowala tego co powiedzila. Chciala do niego zadzwonic ale numer byl nieosiągalny. Nie zastanawiala sie dlugo. Ubrala sie i wyszla z domu. Wiedziala dokad isc. Matt uczyl ja tych tras, wiele razy. Od kiedy nic nie pamietala musial jej wszystko przypominac. Szla sciezka przez park. Zatrzymala sie widzac wiewiórke. Stala tak pare chwil i odwrócila sie w strone przejscia. Nagle, nie wiadomo skad wpadla na nia jakas kobieta. Candy zachwila sie ale ona chwycila ja za ramiona.
-Candy - wyszeptala pod nosem
-Znamy sie? - zapytala zdziwiona
-Co? Nie pamietasz mnie?
-Nie, a kim jestes?
-Megan - podala jej reke - Megan Stewart
-Candy, ale ty to juz wiesz
-Tak - Meg z niedowierzaniem patrzyla na brzuch Candy
-W ciazy jestes?
-Tak - w naglym przyplywie emocji zlapala reka brzucha - ósmy miesiąc - i usmiechnela sie
-A nie mialas wypadku ?
-Mialam - potrzasnela glowa - ale spiesze sie, do zobaczenia
-Do zobaczenia

Megan szla zamyslona. 'Jakim cudem ona nadal jets w ciazy?!' bila sie z myslami. 'Nie pamieta?, Tak nie pamieta ' usmiechnela sie sama do siebie.

Candy poczula wibracje w telefonie. Wyjela go z kieszeni kurtki i odebrala.
-Czesc
-Dzwonilas?
-Tak
-Cos sie stalo?
-Nie, Matt, ale jakbys mógl wyjsc na chwilke przed firme
-Jestes tu?!
-Wyjdziesz?
-Oczywiscie
Candy stala oparta o betonowy slupek. Zobaczyla Matt'a wychodzacego z drzwi firmy. Podszedl do niej a ona przytulila sie do niego.
-Przepraszam - wyszeptala - przepraszam za to co powiedzialam, za to wszystko, ze nie pamietam
-Cii, Candy nie placz - uspokajal ja, gladzac po jej ciemnych wlosach - niec sie nie stalo, tez nie powinienem na ciebie krzyczec
Oderwala sie od niego i spojrzala w oczy
-Zabierzesz nas na lunch?
-Zabiore - odpowiedzial i ucalowal ja w czolo.
Wracala do domu po siedemnastej. Otwierajac drzwi mieszkania poczula skurcz. Ukucnela. Wstala spowrotem. Zaczela nerwowo szukac komórki. Zadzwonila po taksówke. Potem do Matt'a
-Candy? Cos nie tak?
-Nie wszytsko tak, wlasnie rodze - wydyszala do sluchawki
-Co?!
-Oj Matt, nie zadaj glupich pytan tylko tu przjedz ok?
-Tak, tak jade, trzymaj sie kochanie
-Postaram sie
Odlozyla telefon do torebki. Wsiadla do taksówki. Krecilo sie jej w glowie. Dojechali przed szpital. Matt tam byl. Sama nie zdolala polozyc sie na noszach. Kiedy zajechali na sale, zaczelo robic jej sie slabo.
-Jetse? - wyszeptla szukajac jego dloni
-Jestem - zlapal ja za reke
-Slabo mi - ostanie co powiedziala zaczelo wszystko znikac. Ostatnie slowa, które uslszala to slowa lekarza.
-Tarcimy ja!
Widziala jeszcze wtedy Matt'a kleczocego na podlodze z twarza schowana w dloniach. Chciala mu powiedziec ze jest dla niej wazny ale pograzyla sie w ciemnosci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisze dla siebie, ale moge pisac tez dla was. Napisz a moze dasz inspiracje do zmian. Pozdrawiam
Anabelle